sobota, 30 maja 2009
Przyjechała po mnie mama. Wielka awantura w samochodzie, że to robię źle, a tamto niedobrze. Odwiozła mnie do domu i pojechała do siebie bo ja wytłumaczyłam jej, że muszę coś załatwić i poszłam do baru. Czas się wyluzować. Martini z oliwką. Nie ma? Może być piwo z sokiem. Dziś nie będę szaleć. Przyszła Anna. Podobno wpadł do niej po południu Rafał.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz