Wybrałam się dziś do miasta. Najpierw podróż tramwajem 20 minut. Korki, korki, korki. Szlag by to trafił. Zapach ludzi, pot, kurz i ta domieszka perfum. Jakaś pani obok odrobinkę przesadziła. Stałam pod oknem z książką. Starszy pan wbijał mi w żebra swoją torbę. Pani koło 40 ciągle uderzała dłonią o moje pośladki. Odechciało mi się wszystkiego. Gdy udało mi się dotrzeć w okolice ulicy Piłsudzkiego byłam wykończona. Kolejne stracone minuty na przejściu dla pieszych. Kobieta krzyczała na maleńkiego chłopca, który nie chciał iść za rączkę. W końcu wpadam do sklepu, jeden, drugi, trzeci. Nie ma nic, Jakoś nie przemawia do mnie nowa "moda". Pełno ludzi, ja nie bawie się w to. Nie walczę o sweterek. W końcu po godzinie chodzenia udało mi się namierzyć sukienkę. cholera droga. Czekam do przymierzalni. Obok nastolatki rozmawiają o sexie. Przeciez one mają 16 lat? Już chciałam coś powiedziec, ale nadeszła moja kolej. W tych światłach wyglądam grubo. Przebieralnia tak ciasna, że nie mogę ruszyć ręką. Dzwoni telefon. Nie nie jestem zainteresowana. Oczywiście rozmiar 36 wisi na mnie jak na wieszaku. Idę dalej. Czas na wycieczkę po ulicy Wschodniej. Zapach starych ubrań odrobinę mnie razi, ale podnoszę głowę do góry, zatykam nos i plądruje dział dziecięcy. Bingo! Nareszcie coś dla mnie, Mieszanka lalki Barbie u gwiazdy Rocka. Pasuje. Kolejka do kasy. Kolejne 15 minut stracone. Otwieram torebkę. cholera nie wzięłam portfela. Biednemu zawsze wiatr w oczy. Wracam pieszo do domu, mam dość ludzi. Oczywiście nic nie załatwiłam jak zwykle. Potrzebuję kawy, dużej ilosci kawy i spokoju. Kolejną wycieczkę zaplanowałam na przyszły miesiąc. Musze wyleczyć się z tej.
środa, 20 maja 2009
Wybrałam się dziś do miasta. Najpierw podróż tramwajem 20 minut. Korki, korki, korki. Szlag by to trafił. Zapach ludzi, pot, kurz i ta domieszka perfum. Jakaś pani obok odrobinkę przesadziła. Stałam pod oknem z książką. Starszy pan wbijał mi w żebra swoją torbę. Pani koło 40 ciągle uderzała dłonią o moje pośladki. Odechciało mi się wszystkiego. Gdy udało mi się dotrzeć w okolice ulicy Piłsudzkiego byłam wykończona. Kolejne stracone minuty na przejściu dla pieszych. Kobieta krzyczała na maleńkiego chłopca, który nie chciał iść za rączkę. W końcu wpadam do sklepu, jeden, drugi, trzeci. Nie ma nic, Jakoś nie przemawia do mnie nowa "moda". Pełno ludzi, ja nie bawie się w to. Nie walczę o sweterek. W końcu po godzinie chodzenia udało mi się namierzyć sukienkę. cholera droga. Czekam do przymierzalni. Obok nastolatki rozmawiają o sexie. Przeciez one mają 16 lat? Już chciałam coś powiedziec, ale nadeszła moja kolej. W tych światłach wyglądam grubo. Przebieralnia tak ciasna, że nie mogę ruszyć ręką. Dzwoni telefon. Nie nie jestem zainteresowana. Oczywiście rozmiar 36 wisi na mnie jak na wieszaku. Idę dalej. Czas na wycieczkę po ulicy Wschodniej. Zapach starych ubrań odrobinę mnie razi, ale podnoszę głowę do góry, zatykam nos i plądruje dział dziecięcy. Bingo! Nareszcie coś dla mnie, Mieszanka lalki Barbie u gwiazdy Rocka. Pasuje. Kolejka do kasy. Kolejne 15 minut stracone. Otwieram torebkę. cholera nie wzięłam portfela. Biednemu zawsze wiatr w oczy. Wracam pieszo do domu, mam dość ludzi. Oczywiście nic nie załatwiłam jak zwykle. Potrzebuję kawy, dużej ilosci kawy i spokoju. Kolejną wycieczkę zaplanowałam na przyszły miesiąc. Musze wyleczyć się z tej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz