niedziela, 25 lipca 2010

Panie z drugiej strony ulicy

Powiedz co czujesz, tak w głębi duszy, tak w sobie. Zamknij oczy, cichutko będę szeptać Ci do ucha zaklęcia, byś odkrył co jest ważne, a co nie. A może kłamałam? Może nie da się tego odkryć, bo nasza dusza jest jedynie przepływem, ładunkiem elektrycznym. A może po śmierci nie będzie już nic, ani mnie, ani Ciebie tylko pustka, pustka, której nie zdążymy nawet zauważyć. Może istnieje wielki bezsens tego co robimy, może tak, a może nie. Panie z drugiego końca ulicy, Ty co siedzisz tylko na parapecie, Ty ze wzrokiem wpatrzonym w niewidzialny punkt. Powiedz mi czy one są martwe? Czy kiedyś opuścisz swoją strażnicę, przejdziesz na moją stronę ulicy. Nie bój się świata, przecież tutaj latają motyle, przecież za rogiem na katarynce starszy Pan gra.

Wiesz, świat wokół mnie przypomina 'L Worda', czasami nie wierzę w to co się dzieję. Lubię być tym cichym obserwatorem, tym co nie skrytykuje Cię, może czasami się pośmieje, że spałaś z połową Łodzi, albo każe Ci zabezpieczać się, bo nigdy nic nie wiadomo. Lubię siadać i obserwować co się dzieje, lubię pierwsze ekscytacje, lubię tańczyć na stole i nawet to, że zapominam założyć stanik do prześwitującej bluzki, uwielbiam spacerować w deszczu. Wiesz, nigdy nie składałam pocałunków w deszczu, a przecież to może być piękniejsze niż myślisz.