poniedziałek, 18 maja 2009




Spotkałam go w małej knajpce przy autostradzie. Dwie kawy i ciastka z kremem.Wisienka na torcie. Rozmawialiśmy o pogodzie. Tylko tyle. Na dworze padało. Gdzieś z kuchni dochodził do nas zapach przypalonego ciasta, a kelnerka sprzątała rozlany napój kilka stolików obok. Miał na imię Patryk, a może Michał. Nie pamiętam dokładnie. Wytarłam serwetką łyżeczkę zanim pomieszałam nim napój. Zielone ceraty na stolikach, odrapana pomarańczowa farba na ścianie. Wypiliśmy i zaproponował, abyśmy przenieśli się na górę, tam gdzie wynajął pokój na jedną noc. W podróży trzeba odpocząć. Za kilka godzin miałam autobus do domu, więc przystałam na propozycję. Pokój numer 53. Zapach stęchlizny, tandetna tapeta w kwiatki, pożółkłe zasłonki w oknach. Łóżko przykryte kocem w kratę. Nalał mi wódki z colą. Przy lustrze ktoś przykleił wyrwaną kartkę z czasopisma dla dorosłych. Naga kobieta, blondynka, rozchylone usta. Pozycja ginekologiczna. Opowiedziałam mu o moim psie, on przytakiwał. Miałam dość tego wstępu. Wstałam i po prostu rozpięłam sukienkę. - Będziemy tak gadać, aż się ściemni czy po prostu zerżniesz mnie na tym łóżku i rozejdziemy się w swoje strony?
Przyciągnął mnie do siebie i zdjął mi stanik, następnie majtki i rzucił na ziemię. Może nie ma za bardzo nic do powiedzenia, ale przynajmniej dobrze wygląda. Po chwili oboje leżeliśmy nadzy. Chciałam by mnie pieprzył, ale on strasznie się ociągał. Delikatnie badał moje piersi, całował policzki. Po co te ckliwości? Stary to nie noc poślubna, ani film dla dzieci. Zaczęło mi się nudzić. - Cholera człowieku weź się za to, albo spadaj. Nie mam czasu na takie zabawy. Podziałało. Był nawet niezły w tym co robił. Łóżko skrzypiało, ja krzyczałam. 2 orgazmy, całkiem niezły wynik. Po wszystkim poszłam się wykąpać. Obskurna łazienka. Ale woda orzeźwiła mnie. Jak wróciłam on spał, miałam ochotę na więcej, ale chyba trafiłam znowu na krótkodystansowca. Cóż nie mam chyba dziś szczęścia. Na stoliku przy łóżku leżała książka. Dostojewski, może on nie jest tak głupi jak myślałam? Ale nie mi to już oceniać. Przez kilka minut nie mogłam znaleźć mojego ubrania, ale udało się. Majtki leżały pod stołem. Stanik zaczepił się na szafce. Ubrałam się, poprawiłam włosy i pomalowałam usta czerwoną pomadką. Jeszcze 3 godziny zanim przyjedzie autobus. Przestało padać, może spróbuję pojechać stopem. Przed knajpą widziałam kilka tirów. Poproszę może ktoś mnie zabierze. Mój amant nie ma kondycji na dalszą zabawę, więc nic tu po mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz