poniedziałek, 16 lutego 2009

Poznałam go w małej knajpce na przedmieściach, miał szafirowe oczy, które do tej chwili pamiętam. Poznałam, lecz nie pamiętam imienia jego, bo brzmiało tak kwieciście, jego głos jakby najpiekniejszych nut zebranie. POznałam go, lecz nie pamiętam jego twarzy, tlyko te szafirowe oczy. Pamiętam jego delikatne dłonie i usta słodkie niczym miód, lecz nie pamiętam słów wypowiadanych, mimo, że kilka godzin mówiły mi. Poznałam, go lecz nie wiem czy był prawdziwy, czy gdzieś tam jeszcze jest.