poniedziałek, 18 maja 2009


Alicja z drugiej strony lustra. I wcale tam nie jest czarno- biało.


Alicja zapłukała do mnie przez lustro, gdy stałam w łazience i próbowałam rozczesać włosy. Tak niewinnie, ukratkiem zapukała z drugiej strony. Zdążyłam ujrzeć tylko jej blond włosy i niebieskie oczy. Nie wiem czego chciała, wyglądała na przestraszoną. Może woła mnie do siebie? Alicjo? Mam nadzieję, że jeszcze wrócisz. Tak po prostu pociągniesz mnie za sobą do innej rzeczywistości, gdzie lody waniliowe nie są już waniliowymi lodami, a ból nie jest już tym samym bólem co teraz. Zmieniłam się na przestrzeni tych miesięcy. Odwróciłam moją osobowość o 180 stopni, a może mi się tylko tak wydaje. Alicja pozostaje zawsze taka sama. Pamiętam, gdy pierwszy raz przyszła. Lato chyliło się ku krańcowi, liście zaczynały przybierać barwe złota. Było to dawno, miałam naście lat i wydawało mi się, że nie będę umiała być szczęśliwa. Zamiast w lustrze ujrzałam ją w tafli jeziora. Pomachała i uciekła, wtedy myślałam, że to mój umysł płata mi figle. Parę dni później znowu ją zobaczyłam w sklepowych szybach, samochodowych lusterkach, była wszędzie. A którejś nocy po prostu odezwała się do mnie, delikatnie uśmiechnęła i przemówiła tym swoim dziecięcym głosem. Zawsze przychodziła w ciężkich chwilach i była obok mnie. Czasem trzymała mnie za rączkę, pilnowała gdy szłam spać. Jej obecność pomagała mi, bardzo pomagała, a gdy było już lepiej po prostu uciekła. Bez pożegnania i nagle. Szukałam jej w leśnych kałużach, lustrach i lustereczkach. Nie było jej i zapomniałam o tym, że w ogóle istniała. Aż do chwili, gdy zaczęło być mi znowu smutno. Dziś pojawiła się na chwilę. I znowu mi lepiej, teraz chcę iść za nią, bo jej świat jest podobno cudowny. Opowiadała mi o nim, uwielbiałam słuchać tych opowieści. Alicjo zabierz mnie ze soba. I znowu ta piosenka w radio, który to już raz dzisiejszego dnia?


[znowu mam obsesję pisania]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz