piątek, 29 maja 2009

Poszliśmy do mnie. W kuchni sterta niepozmywanych naczyń. Przedarliśmy się przez góry brudnych ubrań, butelki po wódce porozstawiane wszędzie i kartony po pizzy. Pokój w stylu komunistycznego gówna. Nalewam dwie szklanki taniego wina w kubki odrobinę brudne, ale przecież nikt tego nie zauważy. Siadam obok niego na skrzypiącej kanapie przykrytej kocem w kratę. Siema, co słychać, dawno się nie widzieliśmy. Chcesz zobaczyć moje piersi? Nie zależy mi, jest prawie ranek. Znowu się upiłam. Przecież jestem w Twoich oczach tylko zwykłą szmatą, prawda? Zapraszam Cię do domu, rozmawiam, więc i tak pewnie sądzisz, że chodzi mi tylko o sex. Mówię do Ciebie, a Ty zastanawiasz się w jaki sposób mnie "weźmiesz", czy głośno jęczę. Myślisz o tym jak wyglądam nago i twój wzrok kierujesz na mój dekold. Tak sobie siedzę na tej kanapie i zastanawiam się czy kiedyś jak zaproszę kogoś nie będę traktowano jako środek. Środek do orgazmu. Pewnie za kilka minut, po kolejnym drinku pocałujesz mnie, zedrzesz ubranie, a ja zamknę oczy i pozwolę się przelecieć. Obrzydza mnie to. Ale jak mus to mus. Druga, trzecia butelka, jest coraz przyjemniej. Po południu pójdę do kina. A na 20 do lekarza. Po raz 4 obrzydliwy starszy pan wyskrobie z mojego wnętrza zarodek człowieka. Raz dwa i po sprawie. Nawet lubie te zabiegi. A po każdym obiecuję sobie, że nie będę już z nikim się pieprzyć. Mój gość sobie poszedł, zadzwoniła Anka. Wieczorem wyskoczymy na drinka. Przytulny klub w centrum miasta. Zawsze spędzamy tam góra 3h. Siadamy przy barze, a wianuszek mężczyzn ustawia się w okół nas by postawić nam drinka. Oni są zabawni. Pewnie mają nadzieję, że impreza przeniesie się do domu.

Cholera kto to stoi przede mną w lustrze? To nie możliwe, abym była to ja. Przecież ta kobieta waży z 80 kilo, ma tłuste nogi, ręce, policzki. Mała świnka, pączuś czy co tam jeszcze. Jak mogłam doprowadzić się do takiego stanu? Grube kobiety mają obwisłe piersi, brzuchy i pośladki. Ja nie chce żadnych atrybutów kobiecości, a tym bardziej jesli one mają być takie wielkie i ochydne. Co się ze mną stało? Jak ja wyjdę na ulicę? I skąd się wzieły rozstępy na moich udach. Zachwile celullitis, żylaki i cholesterol skoczy w górę. Muszę wyrzygać wczorajszy obiad. Kochana mówiłam Ci, żebyś uważała na to co jesz.

Znowu ktoś dzwoni. O to pan, znudziła się panu gra w kotka i myszkę. Nie nie tęskniłam. I nie nie mam czasu. Nie dla Ciebie maleńki, Twój czas już się skończył. Słońce zaszło, padał deszcz. Ściełam włosy. Rozmazał mi się makijaż. Do torebki wsadziłam pomadkę, stanik i tusz do rzęs.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz