Przyszłam do niego, któregoś wieczora. Czułam lekkie zdenerwowanie wchodząc po schodach. Stukanie obcasów, każdy krok odbijał się echem od ścian. 162 schody, liczyłam po drodze. Będąc na górze zadzwoniłam do drzwi. Drzwi jego mieszkania. Otworzył mi i wpuścił mnie do środka. Ubrany był w zwykłe jeansy i jasną koszulkę. Uwielbiam jak patrzy na mnie z góry tymi swoimi oczyma. Z lekkim zarostem i twarzą nie wyrażającą żadnych emocji. Pociąga mnie jego głos, zapach. Całe moje ciało pokryło się gęsią skórką i poczułam to podniecające drżenie. On kazał mi się rozebrać między szafką na buty, a lustrem. Tam gdzie stałam. Zostawiłam wszystkie rzeczy na podłodze pod drzwiami i poszłam naga za nim do pokoju. Postawił mnie na środku pokoju. W miejscu, które oświetlało kilka ogromnych lamp. Pokój ten miał kolor czekolady i nic w nim nie było oprócz tych lamp skierowanych na mnie. Poczułam dezorientację, mieszaninę wstydu i przerażenia. Stałam tak bezbronna na środku tego pokoju jak posąg z brakiem odwagi by się poruszyć. Patrzyłam przed siebie z podbródkiem wystawionym do góry. On przez kilka minut chodził wokół mnie i obserwował. Dmuchał na me piersi, uda i przedramiona. Ja stałam, tylko stałam. Nie miałam odwagi się poruszyć, zapytać co się dzieje, głos utknął mi gdzieś między krtanią, a przełykiem. Byłam bohaterką przedziwnego przedstawienia, gdzie on znał scenariusz ja musiałam mu się poddać. Związał mi nagle dłonie grubym sznurem i wyszedł w pokoju nie mówiąc słowa. Stałam tam skrępowana, mieszanina strachu i podniecenia. Miałam ochotę uciec, ale chciałam też zobaczyć ciąg dalszy. Więc stałam w tym samym miejscu w tej samej ciszy. Po kilku minutach, poczułam zimną wodę opływającą moje ciało. On wszedł tu cicho i wylał na mnie kubeł wody. Krzyknęłam i podskoczyłam. Było mi zimno, nie miałam ochoty na ciąg dalszy. Skuliłam się i schowałam we własnych dłoniach na podłodze. Włosy przykleiły mi się do twarzy i czułam poniżenie i taką bezbronność. Nagle poczułam jak on złapał mnie za włosy i odchylił do tyłu, był nagi. Koniuszkami palców dotykał moich piersi. Jego dłonie były delikatne i ciepłe. Dotykał coraz mocniej, a mi było coraz przyjemniej. Położył mnie na ziemi i badał każdą część mojego ciała raz brutalnie, raz delikatnie. 48 minut badaliśmy się na wzajem. Po 48 minutach przywiązał mnie do kaloryfera. I połączył siebie i mnie brutalnie w akcie sexualnym. Krzyczałam, błagałam o to by przestał, a zarazem podniecałam się coraz bardziej. Po wszystkim usiedliśmy w rogu pokoju i po raz drugi odezwał się do mnie. Poprosił bym przychodziła od czasu do czasu, bym była, a nie bywała. A ja obiełam go i zaczęłam płakać. Płakać, bo tutaj nie ma miejsca na dobre zakończenia i niedługo któreś z nas będzie musiało odejść. Ale teraz, teraz powtórzymy kolejny raz akt sexualny.
środa, 13 maja 2009
kolejne opowieści o jej życiu.
Przyszłam do niego, któregoś wieczora. Czułam lekkie zdenerwowanie wchodząc po schodach. Stukanie obcasów, każdy krok odbijał się echem od ścian. 162 schody, liczyłam po drodze. Będąc na górze zadzwoniłam do drzwi. Drzwi jego mieszkania. Otworzył mi i wpuścił mnie do środka. Ubrany był w zwykłe jeansy i jasną koszulkę. Uwielbiam jak patrzy na mnie z góry tymi swoimi oczyma. Z lekkim zarostem i twarzą nie wyrażającą żadnych emocji. Pociąga mnie jego głos, zapach. Całe moje ciało pokryło się gęsią skórką i poczułam to podniecające drżenie. On kazał mi się rozebrać między szafką na buty, a lustrem. Tam gdzie stałam. Zostawiłam wszystkie rzeczy na podłodze pod drzwiami i poszłam naga za nim do pokoju. Postawił mnie na środku pokoju. W miejscu, które oświetlało kilka ogromnych lamp. Pokój ten miał kolor czekolady i nic w nim nie było oprócz tych lamp skierowanych na mnie. Poczułam dezorientację, mieszaninę wstydu i przerażenia. Stałam tak bezbronna na środku tego pokoju jak posąg z brakiem odwagi by się poruszyć. Patrzyłam przed siebie z podbródkiem wystawionym do góry. On przez kilka minut chodził wokół mnie i obserwował. Dmuchał na me piersi, uda i przedramiona. Ja stałam, tylko stałam. Nie miałam odwagi się poruszyć, zapytać co się dzieje, głos utknął mi gdzieś między krtanią, a przełykiem. Byłam bohaterką przedziwnego przedstawienia, gdzie on znał scenariusz ja musiałam mu się poddać. Związał mi nagle dłonie grubym sznurem i wyszedł w pokoju nie mówiąc słowa. Stałam tam skrępowana, mieszanina strachu i podniecenia. Miałam ochotę uciec, ale chciałam też zobaczyć ciąg dalszy. Więc stałam w tym samym miejscu w tej samej ciszy. Po kilku minutach, poczułam zimną wodę opływającą moje ciało. On wszedł tu cicho i wylał na mnie kubeł wody. Krzyknęłam i podskoczyłam. Było mi zimno, nie miałam ochoty na ciąg dalszy. Skuliłam się i schowałam we własnych dłoniach na podłodze. Włosy przykleiły mi się do twarzy i czułam poniżenie i taką bezbronność. Nagle poczułam jak on złapał mnie za włosy i odchylił do tyłu, był nagi. Koniuszkami palców dotykał moich piersi. Jego dłonie były delikatne i ciepłe. Dotykał coraz mocniej, a mi było coraz przyjemniej. Położył mnie na ziemi i badał każdą część mojego ciała raz brutalnie, raz delikatnie. 48 minut badaliśmy się na wzajem. Po 48 minutach przywiązał mnie do kaloryfera. I połączył siebie i mnie brutalnie w akcie sexualnym. Krzyczałam, błagałam o to by przestał, a zarazem podniecałam się coraz bardziej. Po wszystkim usiedliśmy w rogu pokoju i po raz drugi odezwał się do mnie. Poprosił bym przychodziła od czasu do czasu, bym była, a nie bywała. A ja obiełam go i zaczęłam płakać. Płakać, bo tutaj nie ma miejsca na dobre zakończenia i niedługo któreś z nas będzie musiało odejść. Ale teraz, teraz powtórzymy kolejny raz akt sexualny.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz