wtorek, 11 grudnia 2007

Uwielbiam, gdy szepczesz mo do ucha miłe słowa, gdy leżę obok ciebie czując ciepło twego ciała. Uwielbiam miłe wieczory we dwoje, gdy wiem, że świat mógłby sie zamknąć w tej jednej chwili, w tym momencie, sekundzie i mogłoby być tak zawsze, tak jak w tej chwili. Ja i Ty, Ty i ja. Ale, zawsze jest jakieś ale, bo ten świat jest dość pokrętnie skonstruowany. Nienawidzę jak się kłucimy, jak staję się złą kobietą, nie tą którą powinnam. Dziwne jest to, że spędzamy chwile tak piękne nie będąc razem. Ja i Ty osobno jakby, a zarazem tak blisko siebie i wiesz, boję się przyszłości swojej i całej wokoło. Boję się siebie, mojego zmieniania sie w mała roztrzepana dziewczynkę z myślami nie do końca grzecznymi.

Śpiewałabym pieśni szczęśliwości wieczorami ciemnymi o zyciu i śmierci i o dniu, gdy moje życie nabierze stały i pewny charakter, gdy będzie wszystko dokładnie ułożone, kawałek po kawałeczku i wszystko pasować będzie jak ulał. Narazie pełna jestem dziwnych emocji.