W jakim to świecie mi żyć przyszło? Co za godziny zegar wybija? Nadeszły złe czasy, ale nie takie z masą wojen tu i teraz, czasy popkultury, postmodernizmu i wszystkiego inter. (i nie mam tutaj na myśli sportowej drużyny) Jaki to świat wydał na świat moje jestelstwo i gdzie ja mam szukać siebie, jak wszystko jest tak pogmatwane. Co to za miejsce w którym mam żyć i co to za epoka pełna niedokończonych spraw. Bóg sobie zakpił, Bóg sobie drwi, bo przecież wszystko jest tylko groteską. (i do tego bardzo kiepską groteską)A jutro nie umaluję na czerwono paznokci i nie wstanę prawą nogą z łóżka. A jutro będę latać na skrzydłach dawnych dni o których mogę tylko śnić. Napełniam kielich mnie ciągłą frustracją nadchodzących dni, napełniam żalem i radością, bo trochę mam ich w sobie. Chciałabym wypełnić do końca wielką nienawiścią, bo przecież na miłość jest już stanowczo za późno.
Czasy miały być wyzwolenia, ze wszelkich ram. A gdzie ta rewolucja, a gdzie tu pasuje ja z moim Bogiem i zakazem zła. A gdzie tutaj ja konserwatywna i staroświecka. A gdzie pasuje ja bez sexualnych wyzwoleń. Bez niczego co kończy się na 'alnych'.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz