sobota, 20 marca 2010


Jestem kobietą, nie da się ukryć. Studentką, a przynajmniej mam taką nadzieję. Córką, bo dzieckiem kogoś zawsze na szczęście jeszcze musimy być. Zastanawiam się kim jestem ponad to. Kim, prócz tych z góry narzuconych czy to genetycznie czy społecznościowo masek to kim jestem. Idealistką? Chyba ostatnio za bardzo, a przynajmniej tak mi się wydaję. Chciałabym wiele, a za mało mam siły, odwagi i motywacji, aby zrobić (to, tamto, cokolwiek). Jestem takim głupiutkim, małym leniem z mnóstwem pomysłów, których nie chce się realizować. Rozbijam się od knajpy do knajpy, od człowieka do człowieka, ale tak naprawdę to nic z tego nie mam, nawet satysfakcji. Jem coraz więcej, pije coraz mniej, przerzucam strony w książkach z coraz większą prędkością oraz sypiam po 12 godzin. (kto by pomyślał, że niegdyś taki ranny ptaszek jak ja będzie sypiał do godziny 12) Staram się być silna, iść do przodu, ale czuję wszechogarniającą pustkę gdzieś w środku. (myślicie, że w pewnym wieku rodzi się coś takiego wewnątrz człowieka, kiedy pogrąża się i topi w jakiegoś rodzaju stagnacji czy może rezygnacji. Kiedy skacze od wspomnienia do wspomnienia, od marzenia do marzenia?) Ostatnio czuję jakieś dziwnego rodzaju osamotnienie, mimo iż ciągle gdzieś jestem, ciągle coś robię, ciągle ktoś czegoś ode mnie chce. Moje życie jest, albo pełne ekscytacji, albo stagnacji. (Cholera nie możesz kiedyś znaleźć złotego środka?)

Ale proszę Państwa teraz nie ma się czym martwić (ja sama pomartwię się za siebie, za Ciebie i za cały świat. Bo ostatnio przecież tylko to robię. Nie jest mi potrzeba ta wiedza jaką mam ostatnio, ani te przemyślenia jakie znajdują się w mojej głowie, bo one popsuły wszystko, bo one sprawiły mi wielki ból i uczucie pustki i beznadziei. Chciałabym potrafić zatrzymać potoki myślowe w mojej głowie, chociaż na chwileczkę). Teraz jest wiosna, albo pojawi się za dosłownie kilka sekund i znowu będziemy tańczyć na tęczy i znowu będziemy boso biegać po łące. Jestem taką małą dziewczynką z wielkim uśmiechem na twarzy. Myślicie, że Rembrant też palił papierosy? A czy Monet umiał gwizdać? Ciekawe co by powiedział Mickiewicz, gdyby zobaczył najnowszy model BMW, a Mozart, gdyby usłyszał Feela. Ciekawe co zrobiłabym ja, gdybym żyła w XVIII wieku.


-Mamo, dlaczego nie nauczyłaś mnie żyć? Dlaczego wpajałaś mi te idealistyczne, konserwatywne zasady? Mamo, dlaczego nie umiem wszystkiego tak prosto, dlaczego nie umiem chodzić na skróty?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz