czwartek, 18 lutego 2010

ślady na ścianie.

Kolejny sezon, odcinek, minuta Dr. Housa pojawia się i znika na ekranie ze szkła. Tynk ze ścian sypie się, wyjadam z okien kit, kiedy nikt nie patrzy. Cały świat jest ukryty za zasłoną z moich prywatnych paranoi i obsesji. Są miliony, ostatnio nawet milion i kilka. Bóle wewnętrzne i zewnętrzne rozkładają mnie i moje ciało na części pierwsze. Jestem zmęczona, ale nie tak jak Ty fizycznie. Jestem zmęczona każdym milimetrem ciała.


Proszę Pana delikatnie niech Pan muska mnie po kręgosłupie opuszkami palców. Marzę o takim spokojnym wieczorze z rozmowami przy butelce czerwonego półwytrawnego wina i dymem w powietrzu, dymem od ilości wypalonych papierosów. (Może to tandetne, ale palenie papierosów w łóżku, nago jest seksowne.) Wieczór w białej pościeli i drżącymi policzkami i ciałem poruszającym się zgodnie z rytmem w jakim mnie dotykasz. Ślady czerwonej szminki na kieliszku i Twoich nadgarstkach. Oddech Twój na brzuchu mym i w tle Mozart. Na stole mamy tylko świece, światła zgaszone i tak cały wieczór. Od słów do pocałunków, najpierw tych bardzo niewinnych. Chciałabym znaleźć klucz do Twojego pieprzonego, a z resztą to nie ważne, nie teraz. Pragnę tego erotyzmu dawkowanego tylko powoli i wszystkiego innego. Rozterki, znowu to samo. Obsesyjne obsesje z dużą dawką optymizmu.


Dzień jak co dzień.


A od jutra szalejemy od rana z 2xM i epistemologicznymi romansami, a wieczorem z Kahu i Ronaldem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz