Siadaj, rozgość się, nie krępuj, podobno nie gryzę (ale tylko podobno, więc zachowaj odrobinę dystansu). Zacznijmy, może od tego, że życie czasami nie jest takie jakie nam się wydaje. Zasnęłam z głową na stole, tak nagle i po prostu, nie miałam już siły podnosić oczu by spojrzeć przez okno. Czas, czas mija, biegnie coraz szybciej, a ja nie potrafię go złapać w dłonie. Orbituję. Znowu mam miękkie nogi i za ciasne spodnie. Nie, nie chodzi o to, że przytyłam, wręcz przeciwnie nawet udało mi się zrzucić odrobinę dekagramów. (w mojej sytuacji każda walka o jedno deko jest wygraną bitwą.) Po co ja to mówię, przecież i tak nie zrozumiesz. To tak, jak grochem o ścianę, to tak samo. Mam za wąskie perspektywy (wiem, wiem ostatnio miałam za miękkie). Od czasu do czasu zdarza mi się bycie mężczyzną uwięzionym w ciele kobiety. Prowadzę wojnę sama ze sobą, zaciętą jak cholera. (Dziś nadmienię, że otworzyłam ogień już od rana, nie jest łatwo, oj nie) Moja mała obsesja weszła na większe obroty, nie śpię, nie jem tylko udaję żywą egzystencję. (tak, tak egzystencja zawsze jest żywa)
I potrzeba mi rzucania talerzami w ferworze walki, potrzeba kłótni "małżeńskich" i dotykania opuszkami palców po kręgosłupie. Swój punkt G umiejscowiłam chyba już na stałe w intelekcie, nie wiem czy to dobrze, czy źle. Siadaj, nie gryzę. Pragnę uniesień intelektualno- fizycznych (a może w odwrotnej kolejności?).
Serce wpadło do rynsztoku. Metaforyczne metafory latają pod sufitem, a dłonie zbaczają z wytyczonych tras. "Umysł- zwierciadło i oko." Zaglądam do wnętrza i obserwuję nieustający proces gnicia i destrukcji. Chciałabym, chciała, wiesz? Moje sutki już dawno zapomniały jak to jest, gdy ktoś ujmuje je w dłonie, albo usta. Niepotrzebne skreślić. Liczba Pi znajduje się już pod pierwiastkiem. Piosenki z lat 60- siątych nie chcą wylecieć z głowy, a ja nucę sobie to czy tamto, w zależności od tego, gdzie akurat znajduje się wyobraźnią. Ostatnio przelatuję z kwiatka na kwiatek, a nawet odrywam płatki. Wypijesz nektar mnie? Odnajdziesz esencję?
Piekła ni ma, poszło na dziwki! Oglądamy kobiety w bikini i uprzedmiatawiamy je. A tera zaznaczę pod tym: lubię to, prawie jak na FB. Proszę państwa kiedyś było szkiełko i oko, dziś browarek i fajeczka. Mój intelekt puszcza się, stwierdzam to na podstawie przesłanek. Śniło mi się, że powiedziałam: "Nie". Zaczyna się robić znowu ciekawie, chyba za ciekawie. To co robię zakrawa o groteskę Polskiej ułożonej studentki.
hasło na dziś: "Lepiej ze studentami niż z doktorami!". [ale o tym ciii]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz