środa, 17 lutego 2010

Bezsenne noce rzadko już zakrapiane są alkoholem. Nikotyna pozwala działać dłużej, a może to jest tylko moje tłumaczenie? Nie istotne, ważne, że pomaga nie spać, pomaga czytać i nie jeść. (ktoś śpiewał kiedyś: "brak czasu na sen, brak czasu na sex") Buduję świat od nowa, codziennie. Brak gdzieś Boga, uciekł i mam nadzieję, że niedługo wróci. Dobrze przyznam się, zapomniałam o nim w tym całym zamieszaniu zwanym "życie". Lubię lapidarne sms-y dla postronnego pt. "na odwal się". Czasami chyba rozumiem wszystko na opak, a może sama dawno temu wywróciłam się na lewą stronę, bo czasami dobro dla mnie to zło, a zło to dobro. Nie mam czasu usiąść na dupie i porównać A do B, a co dopiero o podjęciu jakiejś decyzji. Nie ma mowy na dorosłość, nie ta tym etapie życia i nie w tym stanie emocjonalnym. Zauważyłam, że powinnam rozdać swoje członki, siebie podzielić na "entą" ilość kawałków i wtedy może bym miała spokój. Nie zmywam lakieru z paznokci, zrobi to za mnie dziadek czas.

"A ty pocałujesz mnie", a Ty co robisz? Złap mnie za rączkę i poprowadź jak na skazanie, gdzieś dalej. Śmieszne jest to, że ciągle odwołuję się do kogoś innego i tylko ja wiem kim owy "ktoś" jest. Poligamia intelektualna, zabroni ktoś?

Wypięłam się na cały świat. Zaprzeczam społecznym konwencją i owym "wypada 21 wiek". Udaje, że żyję na przełomie lat 60-70 dziesiątych. (Proszę nie kojarzyć z rewolucją sexualną, bo wiem, że to narzuca się na pierwszą myśl. Sex jest ostatnią rzeczą o jaką można mnie podejrzewać.)Zmiana obyczajowości, narzucam moją wulgarnośc i obsceniczność osobą trzecim. Z głośników na przemian Lady Zeppelin, Pink Floyd, Deep Purple.Obsesja na punkcie zespołu Polanie dzięki wycieczką do akademika. Gdybym żyła wtedy pewnie byłabym hippisem, pewnie miałabym kwiaty we włosach i byłabym szczęśliwsza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz