sobota, 13 lutego 2010

kolejny dzień lutego

I bóg dał mi cycki. Wcale się o to nie prosiłam, mimo tego wcisnął mi na siłę, przykleił i nie chcą mi odpaść. Wolałabym zamiast tego drugą wątrobę, albo penisa. Tak, penis byłby dobrym rozwiązaniem, bo mój mentalny mi nie wystarcza. Czasami zastanawiam się, czemu wszechmogący tak perfidnie ze mnie zadrwił, bo być kobietą wcale nie jest zabawnie. Po co mi cycki, powtarzam sobie od rana. Przecież i tak na nie nie patrze, przecież i tak ich nie dotykam, ani ja, ani inny byt, tudzież rzecz. Po co mi cycki jeśli nie noszę stanika, nie karmię piersią, a z siebie wydobywam męskie pierwiastki przede wszystkim. I boli mnie, bo nie sikam na stojąco, a mogło być tak pięknie. I mam dość chodzenia na obcasach, pomalowanych rzęs i całych "ale". Bo przecież, to nie przystoi kobiecie, bo kobieta w Twoim wieku...

I Bóg dał mi cycki, a ja nie wiem co teraz z nimi zrobić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz