środa, 20 stycznia 2010

środa

Boję się, bardzo i jak zawsze. Jestem małą krzyczącą kupką nerwów.


Zrobiło mi się tak jakoś nostalgicznie, wiesz? Zatęskniłam za tą małą dziewczynką, która kiedyś krzyczała w mojej głowie: "Kasiu, Kasiu! Tej która wybiegała na mróz i robiła orły na śniegu. Tej, która musiała dorosnąć, musiała, bo ją bardzo bolało. Każdy daje się krzywdzić, tak już jest między nami, ludźmi. Czasami na własne życzenie, czasami przeciw. Gdyby nie Ty, ja byłabym inną osobą, gdyby nie ja, Ty nie miałbyś kim grać.

Przerzuciłam się ostatnio z kawy na herbatę, podobno tak zdrowiej, więc proszę. Nowy rok miał być zdrowszy, więc staram się jak mogę. Zjadłam dwie pomarańcze i wypaliłam paczkę papierosów o 2 w nocy, na przemian modląc się o iluminację Boskiej wiedzy (mimo iż, wiem, że nie możemy mieć do Boga żadnych żądań, ale warto czasami spróbować, prawda?) i próbując wkuć kolejną regułkę, zrozumieć kolejną myśli i pójść dalej. W łóżku nie leży już nikt, pościel tylko moja (przez co nie zmieniam jej tak często jak zawsze), nogi golę tylko na "wielkie wyjścia", bo po co jak nikt nie całuje moich stóp. Zasypiam sama, w pustym łóżku, płaczę, gdy nikt nie widzi i tak jest mi dobrze. Czasami tylko telefonicznie wyznajemy sobie miłość, a potem rzucamy słuchawką. Umiem bywać, wchodzić na chwilę, bez ostrzeżenia do czyjegoś życia, rozsiadać się wygodnie na kanapie, a później uciekać, by czasami nie zabawić na dłużej. Taka już jestem, wiesz? Kradnę po cichu oddechy, pocałunki i serca, a potem chowam w ogromnej szafie z napisem: "nie ruszać przed 30 dziestką". Obiecałam sobie, że po 30- dziestce zrobię wszystko na co jest teraz za wcześnie. Będę wtedy pić już tylko wina powyżej 8zł za sztukę, będę wstawać wcześniej i siadać z kubkiem kawy na tarasie (tak, tak zanotować, że ekspres do kawy będzie potrzebny), przestanę nosić tiulowe spódnicę, a do mamy wpadać będę tylko na niedzielne obiady. Wtedy też zamieszkam z jakimś niedogolonym samcem, którego będę miała dość po dwóch tygodniach, jak będzie zostawiał swoje skarpetki pod stołem w salonie. Wtedy też nauczę się sypiać z kimś częściej niż przypadkowo, bez sensu i będę jeść śniadania. Po 30-dziestce nauczę się samodzielnie wstawiać pranie i używać mikrofalówki (nie każdy przecież musi umieć to robić, prawda?). I wtedy nauczę się z kimś zostać na dłużej, chociaż do podwieczorka. I oduczę się sypiania z kobietami, a Tobie powiem, że zawsze byłam grzeczną i porządną kobietą, a Ty uśmiechniesz się i uwierzysz mi, bo przecież taki sam byłeś, prawda? A teraz będę się cieszyć samotnym światem w którym się udomowiłam. Cieszyć będę się wielkim łóżkiem tylko dla siebie i chodzeniem do późna w wyciągniętej piżamie w misie. I tym, że wizytę u ginekologa odkładam od kilku miesięcy (chociaż wiem, że powinnam iść jak najszybciej) i że mogę słuchać tego co ja chcę, gotować co mi się podoba, a częściej nie jeść niczego. I mogę się wiecznie odchudzać paląc papierosy w swoim własnym łóżku i kłaść się o 18, płakać, a rozmazany makijaż zmyć rano. I nie muszę oglądać Cię każdego dnia, a to chyba z tego wszystkiego najlepsze.

A jak będę po trzydziestce, nigdy już nie przyznam się do tego, że kiedyś Ciebie kochałam. Spotykając na ulicy odwracać będę wzrok, bo to przecież JA. Nikt inny tylko JA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz