środa, 20 stycznia 2010

kolejny dzień

Jak już przyjdziesz do mnie zaśniemy razem na kanapie słuchając tandetnych piosenek jakie lecą w radio. Rozbiorę wielkie łóżko w sypialni i zaparzę wielki dzbanek białej herbaty, bo piję ostatnio tylko białą, a wiem, że Tobie będzie smakować. Będziemy trzymać się za ręce jak kiedyś i rozmawiać o położeniu słońca na nieboskłonie. Ugotuję kolację, obiecuję gotować tylko to co lubisz i nie pytać co dalej. Po cóż nam dalej jak jest tutaj i teraz? Jesteśmy tylko od czasu do czasu razem, nie rozmawiając o niczym innym oprócz tylko tego co dzieję się aktualnie. Nie pytam o Twoje kobiety, a Ty o moje romansy, nie pytam o to co będzie dalej, to takie nasze małe tabu. I kiedy już przyjdziesz zziębnięty przykryje Cię kocem i ogrzeje ręce. Znowu mi powiesz, że smakuje malinowym sorbetem i owocową gumą do żucia i będziesz narzekał, że pale papierosy w łóżku, gdy dotykamy swoich nagich ciał. Przyzwyczaiłam się, że nie ma Ciebie na stałe, że nigdy nie było i są tylko te chwilowe spotkania, gdy ukrywamy się przed światem. I znowu upijemy się do nieprzytomności i będziemy śpiewać stare piosenki z młodości naszych rodziców. A rano znowu wyjdziesz, zanim zdążę się obudzić bo nie lubimy pożegnać i nie powiesz kiedy znowu się zobaczymy, nie otrzesz łez, bo rano zawsze płaczę. I znowu będziesz tylko w mojej głowie i teraz jesteś tylko w moich myślach i znowu nie będę wiedzieć, kiedy Cię zobaczę.

Jestem na granicy załamania nerwowego,na przemian śmieje się i płaczę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz