piątek, 19 czerwca 2009

Lubię jak odwiedzasz mnie w snach. Przychodzisz nagle, bez zapowiedzi i uśmiechasz się znacząco. Lubię jak to robisz. Otwierasz furtki mojego umysłu i wnikasz do niego cały. Czasami próbuję Cię wygonić, ale najczęściej sama zapraszam. Parzę kawę i siadam obok Ciebie na tej czerwonej kanapie. Nie pozwalasz mi patrzeć sobie w oczy, czemu nie mogę wiedzieć kim jesteś? Przychodzisz tak często, więc może spotykam Cię po za snem, tak po prostu na jawie. Może spotykamy się, mijamy, może mówimy sobie dzień dobry? Łapiesz mnie za ręce, całujesz, czuję się bezpieczna przy Tobie. Wiesz pokochałam Cię, pokochałam, ale nie wiem kim jesteś. Ale to nie taka miłość do grobowej deski, bo takiej mi nie potrzeba. To miłość która zdarza się od czasu do czasu, przeważnie wtedy, gdy się spotykamy. Miłość oparta na pocałunkach, bez planów wspólnej starości. Miłość jakiej każdy pragnie. Chciałabym wiedzieć kim jesteś, postacią z bajki? Moim prywatnym wesołym miasteczkiem? Przyjedz do mnie. Za jakiś czas, zrobię obiad, zaparzę wielki kubek kawy, przyjdź tak po prostu, a nie w snach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz